Dziennik Zachodni – Kto się boi rudzkiej megaspalarni?

Dziennik ZachodniGdyby przyjąć, że kilkadziesiąt osób, które wczoraj przyszły do sali sesyjnej rudzkiego magistratu stanowią reprezentatywną próbkę społeczności tego miasta, to wniosek mógłby być tylko jeden: rudzianie nie chcą u siebie spalarni śmieci. W podsumowującym debatę między zwolennikami a przeciwnikami tego pomysłu głosowaniu zaledwie dziewięć osób dało swą zgodę na przeprowadzenie inwestycji. Przeciwnego zdania było 26 widzów.

Wynik głosowania nie był niespodzianką. Rozwieszony na sali transparent z napisem „Stop spalarni” nie pozostawiał wątpliwości, co do tego, że większość z przyglądających się debacie ma już od dawna wyrobiony pogląd odnośnie tej inwestycji.

Z mizernym skutkiem próbowali ich przekonać do zmiany zdania radny Henryk Piórkowski oraz Paweł Wieczorek z Metropolitalnego Przedsiębiorstwa Eko-Energetycznego (to właśnie ono realizuje projekt). Po drugiej stronie barykady argumenty na „nie” przedstawiali radny Zbigniew Domżalski, Tomasz Wolny i Anna Łukaszczyk, prezes stowarzyszenia „Rudzianie Razem”.

Spalarnia śmieci ma stanąć na terenie po kopalni Walenty-Wawel. Co roku trafiać ma do niej 500 tys. ton odpadów z 14 miast aglomeracji. Budowa ma kosztować ok. 2 mld zł. Niespełna 600 mln zł gotowe jest dać Ministerstwo Rozwoju Regionalnego. Zdaniem zwolenników spalarni tylko one pozwolą Polsce spełnić unijne wymogi w zakresie gospodarki komunalnej.

Rozmowa z Pawłem Wieczorkiem, prezesem Metropolitalnego Przedsiębiorstwa Eko-Energetycznego

Jakie skutki dla środowiska będzie miała spalarnia?
Żadnych.

Nie ma takich technologii, które pozwalają na takie stwierdzenia.
I dlatego nasza technologia będzie pierwsza na świecie. Obecnie jest jeszcze testowana przez naukowców na aparatach półprzemysłowych, ale do roku 2015 będzie gotowa.

Co będzie ją różnić od obecnie stosowanych rozwiązań?
W wielkim skrócie? Umożliwi wyłapywanie, a następnie rozkładanie na proste składniki całego dwutlenku węgla, jaki powstawać będzie podczas spalania.

Skąd wiadomo, że zadziała?
Bo zadziałała w mniejszej skali podczas prób.

Skąd pewność, że przyszły koncesjonariusz spalarni kupi to rozwiązanie i dlaczego nie ma o nim mowy w raporcie oddziaływania na środowisko?
To urządzenie to swoisty „bonus” i stąd jego nieobecność w raporcie. Bez niego spalarnia też jednak spełnia wszelkie wymogi dotyczące ochrony środowiska. Sądzę, że koncesjonariusz skusi się na to urządzenie z pragmatycznych pobudek: dla zysku. Za emisję dwutlenku węgla się płaci. A tak może tego uniknąć.

Rozmowa z Anną Łukaszczyk, prezes stowarzyszenia „Rudzianie Razem”

Dlaczego protestujecie przeciwko budowie spalarni?
Bo jej lokalizacja jest kompletnie nietrafiona. Osiemset metrów, które ma dzielić ten zakład od zabudowań to stanowczo za mało. Co będzie, jeśli dojdzie do awarii? Boimy się też hałasu i korków, jakie wywoła kilkaset ciężarówek, które codziennie mają dowozić śmieci do spalarni. Przewidujemy też spadek wartości naszych mieszkań.

Jaką widzicie alternatywę?
Recykling i selektywna zbiórka odpadów. Spalarnie powinny być końcowym etapem systemu gospodarki śmieciami, a widzimy, że w tym przypadku spalarnia będzie raczej jego zasadniczym elementem. Na 700 tysięcy ton śmieci, jakie powstają na terenie aglomeracji palonych ma być 500 tysięcy ton. Jeśli powstanie spalarnia, to nigdy nie doczekamy się porządnego systemu selektywnej zbiórki odpadów.

Co zrobicie, jeśli dziś nie przekonacie drugiej strony do swoich racji?
Będziemy dalej negocjować. Nie może być tak, że miasto czy GZM chce arbitralnie narzucić ludziom jedno rozwiązanie. Nadal liczymy na referendum. Oczekujemy też, że władze miasta, by złagodzić ewentualne negatywne skutki budowy spalarni zaproponują nam jakąś „umowę społeczną”: niższe stawki za ogrzewanie czy rozbudowę infrastruktury osiedlowej.

Opublikowano: 1 września 2010

Źródło: http://rudaslaska.naszemiasto.pl/artykul/554588,kto-sie-boi-rudzkiej-megaspalarni,3,id,t,n.html

Leave a Comment